logo

26 lipca 2017


Strona główna Aktualności wszystkie wpisy Kogo dziś obchodzi zachowanie bioróżnorodności ?
Kogo dziś obchodzi zachowanie bioróżnorodności ?
Wpisany przez Joanna Mazgajska   

Relacja z happeningu zorganizowanego w Warszawie dnia 21maja 2010 roku.

Z prawdziwą nadzieją przyjęliśmy informację o wizycie w ramach akcji promującej Bioróżnorodność w naszym mieście pana Ladislava Miko, dyrektora departamentu "Przyroda" w Dyrekcji Generalnej ds. Środowiska w Komisji Europejskiej.
Akurat Warszawa jest takim miastem, w którym ochrona dzikich zwierząt i roślin pozostawia wiele do życzenia, a problemy wciąż narastają. W ramach przygotowań organizacje warszawskie podpisały  petycję do pana Ladislava Miko.
Impreza miała mieć formę happeningu z malowaniem graffiti farbą ekologiczną. W zaproszeniu zapowiedziano także wystąpienia przedstawicieli urzędów centralnych związanych z ochroną środowiska.


Miejscem imprezy okazał się plac na świeżym powietrzu przed Złotymi Tarasami, gdzie ustawiono niewielką scenę z daszkiem. Stoi tam kilkadziesiąt stolików należących do dwóch restauracji (m.in. japońskiej). I całe szczęście ze tak jest, gdyż w przeciwnym razie, jak się okazało, przedstawiciel Komisji Europejskiej mówiłby sam do siebie. A tak - można było chociaż mieć wrażenie, że przypadkowi klienci restauracji to specjalnie zaproszeni goście.
Nie można tutaj zapomnieć o grupie przybyłych vipów - bliżej nam nieznanych młodych gwiazdek polskiego showbiznesu, które cierpliwie prężyły do zdjęć pojedynczo i grupowo z dala od centrum akcji.
Osoby te, trzeba przyznać,  wzbudziły żywe i niewątpliwie największe zainteresowanie kilku stacji telewizyjnych oraz fotoreporterów. Show ukradli jednak przedstawiciele lokalnych NGOs, które nie dosyć, że bez problemu i mimo oporów organizatorów sprytnie przekazały petycję panu dyrektorowi, to na dodatek okupowali przestrzeń przed sceną a restauracjami, trzymając transparenty z "okolicznościowymi" napisami typu "Stop z pogardą dla obywateli" czy "Betonowy waletz - STOP!".

Staraliśmy się także, jako oficjalnie zaproszeni goście, zadać publicznie jakiekolwiek pytanie przybyłym przedstawicielom urzędów. Jednak jedyne osoby, którym w tym towarzystwie rzeczywiście leżało na sercu zachowanie bioróżnorodności zostały kompletnie zignorowane. Pierwszy raz byłam zaproszona na prelekcję, na której publiczność nie miała prawa jakiejkolwiek wypowiedzi i w której najwyraźniej miała jedynie pełnić rolę tła.
Równie dobrze mogliśmy oglądać tą imprezę na YouTube. To tło zostało zresztą skorygowane i na oficjalnej stronie Unii Europejskiej w Polsce wycięto wszystkich ludzi trzymających transparenty (a z uwagi na ich liczbę nie było to łatwe zadanie). Ostatecznie po zakończeniu oficjalnej części "happeningu" udało się nam jednak porozmawiać z  panem Ladislavem Miko, który przyznał się, iż w jego żyłach p dziadku płynie także polska krew.
Pan dyrektor okazał się osobą bardzo miłą i z ogromną klasą. Wysłuchał naszych opinii z uwagą. Powiedzieliśmy, iż polskie społeczeństwo doskonale wie, jak ważna jest bioróżnorodność, lecz jest bezradne wobec opieszałości i obojętności urzędów. To nie społeczeństwu potrzebna jest edukacja, lecz urzędnikom. Kiedy mówiliśmy, iż właśnie tego dnia pani prezydent Warszawy oskarżyła ekologów, iż to oni ponoszą winę za złe przygotowanie miasta do powodzi, w oczach pana Miko widać było szczery błysk zdziwienia.
W powodzi zresztą utonęło i w niepamięć odpłynęło to całe wyjątkowo dziwaczne i nieudane wydarzenie, które nie było ostatecznie relacjonowane chyba przez żadne media.

 

 
Powrót
1.jpg


Copyright © TOH TRYTON